Dobre rady, a wychowanie na swoich zasadach
Gdy rodzi się dziecko, nagle każdy w rodzinie, wsi, czy
mieście staje się „ciocią dobra rada”. Wiele osób chce doradzać w różnych
kwestiach związanych z wychowaniem dziecka.
Nie wiem jak macie Wy, ale mnie to zawsze bardzo
denerwowało. Szczególnie porady w stylu „dlaczego robisz to tak, a nie tak”.,
bez żadnego uzasadnienia.
Z biegiem czasu nauczyłam się z tym żyć. Niestety tak w
życiu bywa, że ludzie widząc młodą mamę myślą, że bez ich porad nie da sobie
rady.
Rady, oczywiście, są potrzebne, ale trzeba wiedzieć jak
zdanie sformułować, by nie zdenerwować osoby, do której rada jest kierowana.
Ja urodziłam pierwsze dziecko młodo, bo mając 20 lat, a
drugie-22.
Nasłuchałam się bardzo dużo, zawsze wysłuchiwałam, ale
niejednokrotnie nie rozumiałam po co ktoś mi to coś mówi, skoro ja to wiem.
Jestem z tych, co lubią do wielu rzeczy dochodzić same.
Uważam, ze tak człowiek lepiej sobie radzi i bardziej przykłada wagę do swoich
czynów.
Moje dziecko- chcę je wychowywać po swojemu.
Nie jest tak, że rady
dawane przez innych są mi obojętne, ale nigdy nie polegam na nich w ślepo. Nie
słucham jednak tych, którzy mi radzą, a sami nie mają o tym pojęcia.
Miałam swojego czasu problem z takimi poradami. Czułam się
jak „głupek”, bo ten ktoś tak mnie traktował. Myślał, że nic nie potrafię.
Wiem, że ta osoba chciała dobrze, jednak dobrze to nie wychodziło.
Droga mamo, drogi tato, nie chodzi mi o to, by nastawić Was
źle przeciwko radom innym, jednak o to byś wiedział/wiedziała, że nie jesteś
sama. Zawsze wśród nas znajdą się tacy, którzy będą radzić, a nawet się wtrącać
do wychowania naszych pociech.
„Dobre rady”- każdy je ma…
Musimy się nauczyć z tym żyć, wiedzieć kiedy ich słuchać,
ale przede wszystkim w wychowaniu dzieci słuchać samego siebie, bo kto wie
najlepiej, co jest dobre dla naszych dzieci, jak nie my sami?
moja żona jest mistrzynią w udzielaniu ciętych ripost na dobre rady:P sami jesteśmy rodzicami i to my udzielamy rad innym, którzy mają kontakt z naszym dzieckiem. Mówimy co mogą a co nie.. Np. nadmierne ubieranie dziecka przez babcie skończyło się momentalnie. Wystarczyło raz dosadnie to powiedzieć:)
OdpowiedzUsuńhmm trzeba mieć jakiś dobry tekst;p
UsuńNo właśnie;p to nas powinni słuchać:)
U mnie w sumie rady dają głównie najbliżsi ale mnie to też denerwuje, szczególnie, że czasy się zmieniły i teraz wychowuje się dzieci zupełnie inaczje niż 20-30lat temu
OdpowiedzUsuńoj racja
UsuńEh, bardo dobrze rozumiem, ja jeszcze nie urodziłam a już mam wrażenie, że każdy ma idealny pomysł na wychowanie mojego dziecka. Nie ważne co powiem, zawsze jest źle. A połowa tych dobrych rad się jeszcze w dodatku wyklucza. Ale każdy wie lepiej ode mnie co mam robić, jak rodzić i jak wychowywać... No szlag mnie jasny trafia, nie chcę myśleć co będzie jak już młoda wyjdzie...
OdpowiedzUsuń